Witajcie i żegnajcie...
Postanowiłam, że ten blog zostanie..hmm...usunięty ale jednak nie. Zaczynam pisać nowe DRAMIONE, iż uważam że to jest takie...głupie. Tutaj macie nowe:
http://dramione-from-thebenning-to-theend.blogspot.com/
poniedziałek, 21 grudnia 2015
Informacja
Witajcie!
Przepraszam was za długą nieobecność na blogu. Nie miałam weny i czasu. Ale będę teraz pisać dwa opowiadania. Jedno o uczniach Hogwartu, wszystkich:
http://zyjmy-terazniejszoscia-hogwart.blogspot.com/
I tutaj moje Dramione. ZAJŻYJCIE TAM DO GÓRY!
Przepraszam was za długą nieobecność na blogu. Nie miałam weny i czasu. Ale będę teraz pisać dwa opowiadania. Jedno o uczniach Hogwartu, wszystkich:
http://zyjmy-terazniejszoscia-hogwart.blogspot.com/
I tutaj moje Dramione. ZAJŻYJCIE TAM DO GÓRY!
środa, 9 grudnia 2015
Rozdział 7 "Zaskoczenie"
Loretta patrzyła na Danielle zakrywającą się kołdrą, śpiącego obok niej Draco i Blaise który robił coś z komodą. Nie wiedziała dokładnie co, widziała tylko że jęczał jakby się z nią ruchał. "Z kim ja żyję?" - pomyślała.
- ŁO JA PIERDOLE! - z zamyśleń wyrwał ją krzyk blondyna śpiącego obok. - KURWA! NOTT! CO TY SOBIE DO CHOLERY WYOBRAŻASZ? SPAĆ KURWA ZE MNĄ? KURWA ZA DUŻO DO CHUJA!
- Eee...ja NIE MAM POJĘCIA CO JA TU ROBIĘ! - rzuciła odchodząc.
Nagle wróciły wspomnienia z wczorajszego dnia. Wszystko pamiętała. Ale dlaczego? Nie wiedziała.
Draco wrzucił ją lekko na łóżko ściągając z niej wszystkie ubrania. Szybko to zrobił, czym Loretta była zaskoczona. Zaczął całować jej usta tak zachłannie, że ona nie mogła mu odwzajemniać pocałunków. Z ust przeszedł na szyję, z szyi na brzuch a z brzucha na jej kobiecość. Lore jęknęła cicho, blondyn słysząc to przestał i ściągnął bokserki. Wszedł w nią szybkim ruchem, a Loretta jęczała, on również. Potem położyli się spać. Stwierdzili, że to tylko wpływ alkoholu.
Krzyknęła głośno z przerażenia.
- Co ci do chuja jest? - usłyszała warknięcie Malfoy'a.
- KURWA! MALFOY! JA TEŻ TO KURWA PAMIĘTAM! A TWÓJ KURWA PRZYJACIEL CZY JAK MU TAM PRZESPAŁ SIĘ Z TWOJĄ SIOSTRĄ, A DRUGI Z KOMODĄ! - odburknęła do niego.
- Ja pierdole. Oni mają niedojebania mózgowe.
***
Josh obudził się o 13 widząc Draco czytającego książkę. Tym razem leżał sam w łóżku, a Blaise zawzięcie ruchał komodę jęcząc coś pod nosem. Spojrzał na niego pytającym spojrzeniem.
- C-co tu się dzieje? -spytał nic nie pamiętając.
- No chyba spałeś z moją siostrą - odpowiedział mu blondyn.
- C-CO?! Kiedy..?
- Kurwa dzisiaj.
- Wkurzysz się na mnie? Za dużo CHYBA wypiłem.
- Nie...ale ty nigdy nie pijesz.
Nagle w drzwiach stanął Theodor patrząc się na nich jakby widział ufo.
- Co wy tu robicie?! - krzyknął.
- Siedzimy i gadamy - odparł krótko Draco.
- Co robiłeś z moją siostrą, Draco? - spytał Nott.
- Jebaliśmy się. Ale po pijaku.
- Ja pierdole...stary...Jak McGonagall się dowie będzie przejebane...
- Ja też jebałem się z Danielle - wtrącił się Josh.
- Ja pierdole. co wam odjebało? - zapytał Theo.
- Nie wiemy - odpowiedzieli razem.
***
Draco z Josh'em właśnie szli na Eliksiry. Siedli w ławce. Eliksiry były wyjątkowo nudne, zwłaszcza bez Blaise'a który nadal ruchał komodę. Miał niezły sen. Po Eliksirach było Zielarstwo. Następnie podczas przerwy Snape zwołał Draco, Lorettę, Josh'a, Blaise'a, Theodora, Harry'ego, Danielle, Rona, Pansy i Ginny wszystkich razem. Gdy doszli zaczęli się przepychać.
- SPOKÓJ! - krzyknął Snape. - Mam dla was niespodziankę. Za miesiąc, czyli po Świętach, czyli w Styczniu pojedziecie na obóz na 7 dni. Specjalnie dobrałem wam taką grupkę, bo wiem że się nienawidzicie. Czysta przyjemność. Na obozie będziecie bez różdżek i wszelkiej magii. Sami wy i przyroda. Wyjeżdżacie do Afryki - skończył swoją przemowę.
Wszystkim opadły gęby. Nie mogli uwierzyć, w to co usłyszeli.
- PRZECIEŻ MY SIĘ POZABIJAMY! - krzyknął do Snape'a Draco.
- Oto chodzi, macie nauczyć się współpracować - odparł krótko. - Możecie iść.
Wszyscy wyszli z pokoju dyrektora zmarnowani.
- KURWA! KURWA! CHUJ! KURWA! JA PIERDOLE! KURWA! JA MAM KURWA GDZIEŚ JECHAĆ Z WIEPRZLEJEM I GRZMOTTEREM?! - zaczął się wydzierać Draco. - PRĘDZEJ RZUCĘ NA SIEBIE KURWA AVADĘ NIŻ GDZIEKOLWIEK Z NIM POJADĘ! PIERDOLE!
- Stary...spokojnie... - próbował uspokoić go Josh.
- GÓWNO! GÓWNO MI Z TEGO! - krzyknął, a za nim stanął Snape.
- Draco skończ swoje przemowy. Inni ludzie też jadą, ale w innych grupach.
- Zajebi...Zajefajnie - warknął Malfoy i odszedł.
Snape też odszedł i wszyscy się rozeszli. Zostali tylko Ginny i Blaise.
- Pfy...Jak on mógł?! Nienawidzę Pottera i tego Wieprzleja, ale ciebie chętnie bym przeleciał mała... - westchnął Blaise.
- Jak ty możesz! - warknęła na niego Ruda.
- Uważaj na słowa...zaraz możesz się zadłużyć we mnie po uszy.
Tak jak powiedział, tak się stało. Musnął lekko jej wargi swoimi i odszedł mrugając oko. Ginny przez dłuższą chwilę wpatrywała się w miejsce gdzie przed chwilą stał chłopak. Faktycznie. Zadłużyła się w nim po uszy.
***
Danielle razem z Lorettą szukały książek na Zaklęcia żeby zrobić zadanie domowe w bibliotece.
- Jak się spało z moim bratem..? - spytała nagle Dan.
- Dokładnie tak jak tobie z Josh'em. Widzę, że wszyscy już wiedzą..super - odpowiedziała i skomentowała Lore.
Nagle nadszedł Josh konsultując coś zawzięcie z Draco. Loretta właśnie odchodziła bo nie miała ochoty widzieć blondyna, ale na niego wpadła. Wyminęła go. Dan została sama z Josh'em.
- Trzeba porozmawiać...nie sądzisz? - zapytał chłopak.
- Trzeba. Czy ty nie jesteś taki jak mój brat? Nie bawisz się mną? - spytała blondynka.
- Nie! Czy ty po roku chodzenia tak sądzisz? Znowu? Zawsze jak się ze sobą prześpimy to się mnie czepiasz. Boże - westchnął Josh.
- No...po prostu boję się tego przeżyć...rozumiesz...rozstania... - dodała nieśmiało Danielle.
- Rozumiem - rzucił chłopak i musnął jej wargi delikatnie całując. Nie protestowała.
***
- Czemu TY MNIE ZAWSZE ŚLEDZISZ?! WIEPRZLEJ! - darła się na Rona Loretta.
- Nie szedłem za tobą - rzucił Weasley. - I przestań mnie tak nazywać, wydęta arystokratko!
- TY TEŻ JESTEŚ ARYSTOKRATĄ! ZABIJĘ CIĘ NA TYM OBOZIE, PRZYSIĘGAM! TY SKURWIELU!
- ŁO JA PIERDOLE! - z zamyśleń wyrwał ją krzyk blondyna śpiącego obok. - KURWA! NOTT! CO TY SOBIE DO CHOLERY WYOBRAŻASZ? SPAĆ KURWA ZE MNĄ? KURWA ZA DUŻO DO CHUJA!
- Eee...ja NIE MAM POJĘCIA CO JA TU ROBIĘ! - rzuciła odchodząc.
Nagle wróciły wspomnienia z wczorajszego dnia. Wszystko pamiętała. Ale dlaczego? Nie wiedziała.
Draco wrzucił ją lekko na łóżko ściągając z niej wszystkie ubrania. Szybko to zrobił, czym Loretta była zaskoczona. Zaczął całować jej usta tak zachłannie, że ona nie mogła mu odwzajemniać pocałunków. Z ust przeszedł na szyję, z szyi na brzuch a z brzucha na jej kobiecość. Lore jęknęła cicho, blondyn słysząc to przestał i ściągnął bokserki. Wszedł w nią szybkim ruchem, a Loretta jęczała, on również. Potem położyli się spać. Stwierdzili, że to tylko wpływ alkoholu.
Krzyknęła głośno z przerażenia.
- Co ci do chuja jest? - usłyszała warknięcie Malfoy'a.
- KURWA! MALFOY! JA TEŻ TO KURWA PAMIĘTAM! A TWÓJ KURWA PRZYJACIEL CZY JAK MU TAM PRZESPAŁ SIĘ Z TWOJĄ SIOSTRĄ, A DRUGI Z KOMODĄ! - odburknęła do niego.
- Ja pierdole. Oni mają niedojebania mózgowe.
***
Josh obudził się o 13 widząc Draco czytającego książkę. Tym razem leżał sam w łóżku, a Blaise zawzięcie ruchał komodę jęcząc coś pod nosem. Spojrzał na niego pytającym spojrzeniem.
- C-co tu się dzieje? -spytał nic nie pamiętając.
- No chyba spałeś z moją siostrą - odpowiedział mu blondyn.
- C-CO?! Kiedy..?
- Kurwa dzisiaj.
- Wkurzysz się na mnie? Za dużo CHYBA wypiłem.
- Nie...ale ty nigdy nie pijesz.
Nagle w drzwiach stanął Theodor patrząc się na nich jakby widział ufo.
- Co wy tu robicie?! - krzyknął.
- Siedzimy i gadamy - odparł krótko Draco.
- Co robiłeś z moją siostrą, Draco? - spytał Nott.
- Jebaliśmy się. Ale po pijaku.
- Ja pierdole...stary...Jak McGonagall się dowie będzie przejebane...
- Ja też jebałem się z Danielle - wtrącił się Josh.
- Ja pierdole. co wam odjebało? - zapytał Theo.
- Nie wiemy - odpowiedzieli razem.
***
Draco z Josh'em właśnie szli na Eliksiry. Siedli w ławce. Eliksiry były wyjątkowo nudne, zwłaszcza bez Blaise'a który nadal ruchał komodę. Miał niezły sen. Po Eliksirach było Zielarstwo. Następnie podczas przerwy Snape zwołał Draco, Lorettę, Josh'a, Blaise'a, Theodora, Harry'ego, Danielle, Rona, Pansy i Ginny wszystkich razem. Gdy doszli zaczęli się przepychać.
- SPOKÓJ! - krzyknął Snape. - Mam dla was niespodziankę. Za miesiąc, czyli po Świętach, czyli w Styczniu pojedziecie na obóz na 7 dni. Specjalnie dobrałem wam taką grupkę, bo wiem że się nienawidzicie. Czysta przyjemność. Na obozie będziecie bez różdżek i wszelkiej magii. Sami wy i przyroda. Wyjeżdżacie do Afryki - skończył swoją przemowę.
Wszystkim opadły gęby. Nie mogli uwierzyć, w to co usłyszeli.
- PRZECIEŻ MY SIĘ POZABIJAMY! - krzyknął do Snape'a Draco.
- Oto chodzi, macie nauczyć się współpracować - odparł krótko. - Możecie iść.
Wszyscy wyszli z pokoju dyrektora zmarnowani.
- KURWA! KURWA! CHUJ! KURWA! JA PIERDOLE! KURWA! JA MAM KURWA GDZIEŚ JECHAĆ Z WIEPRZLEJEM I GRZMOTTEREM?! - zaczął się wydzierać Draco. - PRĘDZEJ RZUCĘ NA SIEBIE KURWA AVADĘ NIŻ GDZIEKOLWIEK Z NIM POJADĘ! PIERDOLE!
- Stary...spokojnie... - próbował uspokoić go Josh.
- GÓWNO! GÓWNO MI Z TEGO! - krzyknął, a za nim stanął Snape.
- Draco skończ swoje przemowy. Inni ludzie też jadą, ale w innych grupach.
- Zajebi...Zajefajnie - warknął Malfoy i odszedł.
Snape też odszedł i wszyscy się rozeszli. Zostali tylko Ginny i Blaise.
- Pfy...Jak on mógł?! Nienawidzę Pottera i tego Wieprzleja, ale ciebie chętnie bym przeleciał mała... - westchnął Blaise.
- Jak ty możesz! - warknęła na niego Ruda.
- Uważaj na słowa...zaraz możesz się zadłużyć we mnie po uszy.
Tak jak powiedział, tak się stało. Musnął lekko jej wargi swoimi i odszedł mrugając oko. Ginny przez dłuższą chwilę wpatrywała się w miejsce gdzie przed chwilą stał chłopak. Faktycznie. Zadłużyła się w nim po uszy.
***
Danielle razem z Lorettą szukały książek na Zaklęcia żeby zrobić zadanie domowe w bibliotece.
- Jak się spało z moim bratem..? - spytała nagle Dan.
- Dokładnie tak jak tobie z Josh'em. Widzę, że wszyscy już wiedzą..super - odpowiedziała i skomentowała Lore.
Nagle nadszedł Josh konsultując coś zawzięcie z Draco. Loretta właśnie odchodziła bo nie miała ochoty widzieć blondyna, ale na niego wpadła. Wyminęła go. Dan została sama z Josh'em.
- Trzeba porozmawiać...nie sądzisz? - zapytał chłopak.
- Trzeba. Czy ty nie jesteś taki jak mój brat? Nie bawisz się mną? - spytała blondynka.
- Nie! Czy ty po roku chodzenia tak sądzisz? Znowu? Zawsze jak się ze sobą prześpimy to się mnie czepiasz. Boże - westchnął Josh.
- No...po prostu boję się tego przeżyć...rozumiesz...rozstania... - dodała nieśmiało Danielle.
- Rozumiem - rzucił chłopak i musnął jej wargi delikatnie całując. Nie protestowała.
***
- Czemu TY MNIE ZAWSZE ŚLEDZISZ?! WIEPRZLEJ! - darła się na Rona Loretta.
- Nie szedłem za tobą - rzucił Weasley. - I przestań mnie tak nazywać, wydęta arystokratko!
- TY TEŻ JESTEŚ ARYSTOKRATĄ! ZABIJĘ CIĘ NA TYM OBOZIE, PRZYSIĘGAM! TY SKURWIELU!
poniedziałek, 7 grudnia 2015
Rozdział 6 "Impreza"
UWAGA! W tym rozdziale mogą pojawić się pewne elementy seksualne.
***
Draco siedział na kanapie we wspólnym pokoju Ślizgonów. Nagle przez okno wleciała do niego sowa Malfoy'ów od razu ją rozpoznał. Wziął od niej list i zaczął czytać:
Drogi Draco!
Witaj synu. Piszę do Ciebie, bo razem z matką mamy dla Ciebie niespodziankę. Sami się z niej cieszymy. Przyjedź jak najszybciej do Malfoy Manor.
Pozdrawiamy, Mama i tata
Draco zastanawiał się co to takiego ta niespodzianka. Wszedł do kominka i chwycił w garstkę proch Fiuu. Natychmiast się pojawił przed wielkim, budynkiem przypominającym pałac. Miał czarne barwy i wyglądał jak z tych złych bajek. Był w Malfoy Manor. Wszedł do środka widząc dziewczynę trzymającą jakiegoś chłopaka za rękę. Dziewczyna miała blond włosy do pasa, lekko pofalowane i niebiesko-stalowe oczy. Jej beżowe usta układały się w szczery uśmiech. Obok niej stał chłopak o ciemno-brązowych włosach takich jak miała Loretta. Chłopak miał niebieskie oczy i lekko malinowe usta. Draco od razu ich poznał. To jego siostra, Danielle Malfoy i jego przyjaciel z dzieciństwa...Josh Lestrange.
- DANIELLE! JOSH! TAK DAWNO WAS NIE WIDZIAŁEM! - podbiegł do nich uśmiechając się szczerze.
Bardzo kochał swoją siostrę. Josh był mu bliższy niż kto kolwiek. Bardziej niż Blaise.
- Smoku! - powiedział uradowany brunet i przytulił Smoka.
- Draco! - krzyknęła do niego Danielle (Dan) i mocno go uściskała. - Idziemy z TOBĄ do HOGAWRTU! Będziemy tam się uczyć!
- Dan...tak się cieszę że cię widzę! - Draco był naprawdę szczęśliwy. - Może...ZROBIMY IMPREZĘ Z OKAZJI WASZEGO POWROTU?
- Chętnie - powiedział z ironicznym uśmiechem Josh patrząc na Dan - Chętnie się ...
Nie zdążył dokończyć bo Danielle mu przerwała:
- Nie myśl nawet o tym - warknęła do niego blondynka.
- Dobra...A teraz powiedzcie mi, czy wy jesteście razem? Trzymacie się za ręce..
Para zrobiła się czerwona na twarzy i nastała chwila ciszy.
- Tak, jesteśmy - odważyła się powiedzieć Dan.
- SUPER! W KOŃCU! - ucieszył się Draco - Już od dawna siebie kochacie. Idziemy do Hogwartu?
- TAK! - krzyknęli razem.
***
Gdy byli już w Hogwarcie pierwszy do WS wszedł Draco a za nim Danielle i Josh. Wszystkie dziewczyny wzdychały podwójnie, To na Josh'a, to na Malfoy'a. A natomiast chłopcy zanim dostrzegli że Dan trzyma dłoń Josh'a również wzdychali na jej widok.
- Ahh...chętnie bym ją przeleciał - stwierdził Ron do Harry'ego.
- Przestań. Nie widzisz? Ten brunet jest 100 razy ładniejszy niż ty. To chyba siostra Malfoy'a.
McGonagall wstała ze swojego krzesła i zaczęła mówić:
- Mamy dwójkę nowych uczniów w Hogwarcie. Danielle Malfoy, siostrę Dracona Malfoy'a i Josh'a Lestrange. Pan Lestrange nie jest groźny, nic wam nie zrobi. Oboje trafili do Slytherinu. Dziękuję za uwagę. Możecie jeść.
Loretta spojrzała na Dan śmiejącą się razem z Josh'em. Postanowiła sobie, że do nich zagada. Właśnie miała otworzyć usta gdy przerwał jej Draco:
- UWAGA! Zapraszam wszystkich Ślizgonów o 20:00 dzisiaj w pokoju Wspólnym będzie impreza na przybycie NOWYCH UCZNIÓW!
I zaczął spożywać jedzenie.
***
Loretta stała przed szafą i myślała w co się ubrać. Nagle podeszła do niej blondynka i powiedziała:
- Cześć. Ty jesteś Lore, prawda?
- Tak.
- Jestem Danielle. Chyba wiesz kim jestem - podała jej rękę.
- Ja jestem Loretta - powiedziała i się uśmiechnęła.
- Pomóc ci się ubrać? Ty też mi pomożesz? - powiedziała i odwzajemniła uśmiech.
Po dwóch godzinach były już ubrane. Danielle miała na sobie łososiową sukienkę miniówkę zapinaną paskiem na biodrach, Sukienka była bez ramiączek. Na dole była lekko pofalowana. Jej włosy były upięte w wysokiego koka. Miała pomalowane na perłowy kolor usta i lekko podkreślone oczy. Natomiast Loretta była ubrana w miętową sukienkę do przed kolan prostą i koronkową. Miała czerwone usta i włosy rozwalone i pofalowane mocno. Gdy były gotowe na Dan Josh już czekał, a Loretta szła sama. W końcu nie miała partnera.
***
Na imprezie wszyscy się dobrze bawili, z wyjątkiem Lore. Z nikim nie tańczyła. Ale zobaczyła jak Josh niesie na rękach Dan prosto do sypialni. Zobaczyła to, ale nie zwróciła na to najmniejszej uwagi.
***
W sypialni u Josh'a i Danielle
Dan położyła się na łóżku ani razu nie odrywając się od ust Josh'a zaczęła ściągać sukienkę. Josh oczywiście jej w tym pomógł. Gdy dziewczyna została już w samej bieliźnie zabrała się za ubrania chłopaka. Oby dwoje byli teraz pod wpływem alkoholu i zostali w samej bieliźnie. Josh zaczął schodzić pocałunkami coraz to w dół. Gdy doszedł do stanika zaczął go rozpinać. Udało mu się. Zaczął pieścić jej sutki, jedną pierś całował a drugą masował ręką. Dziewczyna wydawała ciche jęki rozkoszy. Dan zabrała się za bokserki chłopaka. Tak. Włożyła tam rękę i stwierdziła że chce go tu i teraz. Gdy chłopak schodził pocałunkami coraz niżej i był już na biodrach dziewczyna wstała i usiadła.
- Co ty robisz? - zapytał oburzony Josh.
- Zaraz się przekonasz - powiedziała i ściągnęła jego bokserki.
Chwyciła w rękę jego prącie zaczęła poruszać nim w dół i w górę. Chłopak wydawał ciche jęki rozkoszy. Dziewczyna odłożyła rękę i wzięła do buzi jego męskość. Poczuła w gardle ciepłą ciecz. Przęłknęła ją i położyła się znowu na łóżku. Chłopak zdjął szybko jej majtki. Zanim w nią wszedł, spytał:
- Na pewno tego chcesz..?
- Tak. Tu i teraz. Chcę ciebie - odpowiedziała mu całując go w usta.
Wszedł w nią powoli. Najpierw poruszał się w niej powoli a ona cicho jęczała. Nie wiedziała że on jest taki dobry.
***
Loretta obudziła się razem z Draco. Nie wiedziała co ON tu robił, a tym bardziej co ona w jego łóżku. Krzyknęła głośno, że aż Dan się podniosła, ale zauważyła że jest bez ubrań więc szybko zakryła się kołdrą. Draco i reszta chłopaków jeszcze spali.
- Dan?
- T-a-a-k? - odpowiedziała lekko roztrzęsionym głosem.
- Co robisz w łóżku u Josh'a? Czy wy..?
- P-pie-erwsze-e ta-ak, dru-ugie-e nie wi-em. Czy na odwrót - doszła już do siebie.
- BOŻE! DAN! JAK DRACO SIĘ DOWIE TO...
Nie zdążyła dokończyć bo Draco właśnie się obudził.
***
Draco siedział na kanapie we wspólnym pokoju Ślizgonów. Nagle przez okno wleciała do niego sowa Malfoy'ów od razu ją rozpoznał. Wziął od niej list i zaczął czytać:
Drogi Draco!
Witaj synu. Piszę do Ciebie, bo razem z matką mamy dla Ciebie niespodziankę. Sami się z niej cieszymy. Przyjedź jak najszybciej do Malfoy Manor.
Pozdrawiamy, Mama i tata
Draco zastanawiał się co to takiego ta niespodzianka. Wszedł do kominka i chwycił w garstkę proch Fiuu. Natychmiast się pojawił przed wielkim, budynkiem przypominającym pałac. Miał czarne barwy i wyglądał jak z tych złych bajek. Był w Malfoy Manor. Wszedł do środka widząc dziewczynę trzymającą jakiegoś chłopaka za rękę. Dziewczyna miała blond włosy do pasa, lekko pofalowane i niebiesko-stalowe oczy. Jej beżowe usta układały się w szczery uśmiech. Obok niej stał chłopak o ciemno-brązowych włosach takich jak miała Loretta. Chłopak miał niebieskie oczy i lekko malinowe usta. Draco od razu ich poznał. To jego siostra, Danielle Malfoy i jego przyjaciel z dzieciństwa...Josh Lestrange.
- DANIELLE! JOSH! TAK DAWNO WAS NIE WIDZIAŁEM! - podbiegł do nich uśmiechając się szczerze.
Bardzo kochał swoją siostrę. Josh był mu bliższy niż kto kolwiek. Bardziej niż Blaise.
- Smoku! - powiedział uradowany brunet i przytulił Smoka.
- Draco! - krzyknęła do niego Danielle (Dan) i mocno go uściskała. - Idziemy z TOBĄ do HOGAWRTU! Będziemy tam się uczyć!
- Dan...tak się cieszę że cię widzę! - Draco był naprawdę szczęśliwy. - Może...ZROBIMY IMPREZĘ Z OKAZJI WASZEGO POWROTU?
- Chętnie - powiedział z ironicznym uśmiechem Josh patrząc na Dan - Chętnie się ...
Nie zdążył dokończyć bo Danielle mu przerwała:
- Nie myśl nawet o tym - warknęła do niego blondynka.
- Dobra...A teraz powiedzcie mi, czy wy jesteście razem? Trzymacie się za ręce..
Para zrobiła się czerwona na twarzy i nastała chwila ciszy.
- Tak, jesteśmy - odważyła się powiedzieć Dan.
- SUPER! W KOŃCU! - ucieszył się Draco - Już od dawna siebie kochacie. Idziemy do Hogwartu?
- TAK! - krzyknęli razem.
***
Gdy byli już w Hogwarcie pierwszy do WS wszedł Draco a za nim Danielle i Josh. Wszystkie dziewczyny wzdychały podwójnie, To na Josh'a, to na Malfoy'a. A natomiast chłopcy zanim dostrzegli że Dan trzyma dłoń Josh'a również wzdychali na jej widok.
- Ahh...chętnie bym ją przeleciał - stwierdził Ron do Harry'ego.
- Przestań. Nie widzisz? Ten brunet jest 100 razy ładniejszy niż ty. To chyba siostra Malfoy'a.
McGonagall wstała ze swojego krzesła i zaczęła mówić:
- Mamy dwójkę nowych uczniów w Hogwarcie. Danielle Malfoy, siostrę Dracona Malfoy'a i Josh'a Lestrange. Pan Lestrange nie jest groźny, nic wam nie zrobi. Oboje trafili do Slytherinu. Dziękuję za uwagę. Możecie jeść.
Loretta spojrzała na Dan śmiejącą się razem z Josh'em. Postanowiła sobie, że do nich zagada. Właśnie miała otworzyć usta gdy przerwał jej Draco:
- UWAGA! Zapraszam wszystkich Ślizgonów o 20:00 dzisiaj w pokoju Wspólnym będzie impreza na przybycie NOWYCH UCZNIÓW!
I zaczął spożywać jedzenie.
***
Loretta stała przed szafą i myślała w co się ubrać. Nagle podeszła do niej blondynka i powiedziała:
- Cześć. Ty jesteś Lore, prawda?
- Tak.
- Jestem Danielle. Chyba wiesz kim jestem - podała jej rękę.
- Ja jestem Loretta - powiedziała i się uśmiechnęła.
- Pomóc ci się ubrać? Ty też mi pomożesz? - powiedziała i odwzajemniła uśmiech.
Po dwóch godzinach były już ubrane. Danielle miała na sobie łososiową sukienkę miniówkę zapinaną paskiem na biodrach, Sukienka była bez ramiączek. Na dole była lekko pofalowana. Jej włosy były upięte w wysokiego koka. Miała pomalowane na perłowy kolor usta i lekko podkreślone oczy. Natomiast Loretta była ubrana w miętową sukienkę do przed kolan prostą i koronkową. Miała czerwone usta i włosy rozwalone i pofalowane mocno. Gdy były gotowe na Dan Josh już czekał, a Loretta szła sama. W końcu nie miała partnera.
***
Na imprezie wszyscy się dobrze bawili, z wyjątkiem Lore. Z nikim nie tańczyła. Ale zobaczyła jak Josh niesie na rękach Dan prosto do sypialni. Zobaczyła to, ale nie zwróciła na to najmniejszej uwagi.
***
W sypialni u Josh'a i Danielle
Dan położyła się na łóżku ani razu nie odrywając się od ust Josh'a zaczęła ściągać sukienkę. Josh oczywiście jej w tym pomógł. Gdy dziewczyna została już w samej bieliźnie zabrała się za ubrania chłopaka. Oby dwoje byli teraz pod wpływem alkoholu i zostali w samej bieliźnie. Josh zaczął schodzić pocałunkami coraz to w dół. Gdy doszedł do stanika zaczął go rozpinać. Udało mu się. Zaczął pieścić jej sutki, jedną pierś całował a drugą masował ręką. Dziewczyna wydawała ciche jęki rozkoszy. Dan zabrała się za bokserki chłopaka. Tak. Włożyła tam rękę i stwierdziła że chce go tu i teraz. Gdy chłopak schodził pocałunkami coraz niżej i był już na biodrach dziewczyna wstała i usiadła.
- Co ty robisz? - zapytał oburzony Josh.
- Zaraz się przekonasz - powiedziała i ściągnęła jego bokserki.
Chwyciła w rękę jego prącie zaczęła poruszać nim w dół i w górę. Chłopak wydawał ciche jęki rozkoszy. Dziewczyna odłożyła rękę i wzięła do buzi jego męskość. Poczuła w gardle ciepłą ciecz. Przęłknęła ją i położyła się znowu na łóżku. Chłopak zdjął szybko jej majtki. Zanim w nią wszedł, spytał:
- Na pewno tego chcesz..?
- Tak. Tu i teraz. Chcę ciebie - odpowiedziała mu całując go w usta.
Wszedł w nią powoli. Najpierw poruszał się w niej powoli a ona cicho jęczała. Nie wiedziała że on jest taki dobry.
***
Loretta obudziła się razem z Draco. Nie wiedziała co ON tu robił, a tym bardziej co ona w jego łóżku. Krzyknęła głośno, że aż Dan się podniosła, ale zauważyła że jest bez ubrań więc szybko zakryła się kołdrą. Draco i reszta chłopaków jeszcze spali.
- Dan?
- T-a-a-k? - odpowiedziała lekko roztrzęsionym głosem.
- Co robisz w łóżku u Josh'a? Czy wy..?
- P-pie-erwsze-e ta-ak, dru-ugie-e nie wi-em. Czy na odwrót - doszła już do siebie.
- BOŻE! DAN! JAK DRACO SIĘ DOWIE TO...
Nie zdążyła dokończyć bo Draco właśnie się obudził.
Bohaterowie
Nie pokazywałam wam bohaterów, a z tego że doszły nowe postacie które pojawią się w nowych rozdziałach macie ich zdjęcia.
Hermiona Granger, Loretta Nott,
17lat, Slytherin
Tak wygląda po przemianie.
Dracon Malfoy,
17lat, Slytherin
Josh Lestrange
17lat, Trafi do Slytherinu
Syn Rudolfa i Bellatrix
Chłopak Danielle Malfoy
Danielle Malfoy
16lat, Trafi do Slytherinu
Siostra Draco Malfoy'a
Dziewczyna Josh'a
Theodor Nott, Slytherin
17lat
Brat Loretty
Blaise Zabini, Slytherin
17lat
Harry Potter
17lat, Gryffindor
Ginerwa Weasley
16lat, Gryffindor
Ronald Weasley,
17lat, Gryffindor
czwartek, 3 grudnia 2015
Rozdział 5 "Nie do wiary"
Loretta siedziała na łóżku. Myślała o tym wszystkim...o tym jak to się potoczy. Miała brata. Ale co z jej rodzicami? Granger'ami?! Musiała do nich napisać. Szybko wzięła kawałek pergaminu i pióro. Po chwili zaczęła pisać:
Drodzy "Rodzice"!
Ostatnio dowiedziałam się, że nie jestem waszą córką. Jak to możliwe? Wytłumaczcie mi to, proszę.
Z uszanowaniem "Hermiona" Loretta Nott "Granger"
Wzięła list i poszła do sowiarni. Wzięła pierwszą lepszą sówkę i przypięła jej kawałek pergaminu do nóżki. Sowa odleciała. Wyszła z sowiarni i zobaczyła Rona, Harry'ego i Ginny. Natychmiast do nich podeszła.
- Ooo...WITAJ GRANGER. A NIE, PRZEPRASZAM NOTT! - krzyknął do niej Ronald.
- O boże. Przyszłam do HARRY'EGO I GINNY, NIE DO CIEBIE WIĘC ODPIEPRZ SIĘ ODE MNIE RUDZIELCU GEJOWSKI! - warknęła na niego Lore. - Harry, Ginny. Mogli byście dalej mówić na mnie Hermiona? Dziwnie się czuję z imieniem Loretta. Z resztą jak chcecie...
- Pewnie że możemy - odpowiedział jej z uśmiechem Harry.
Odwzajemniła uśmiech.
- No to..pa? Muszę już iść. Cześć - powiedziała im Lore na pożegnanie i pomachała ręką.
Loretta poszła w stronę wspólnego pokoju Ślizgonów. Poszła do swojego dormitorium i nikogo tam nie było.
- Pewnie poszli się najebać - szepnęła sobie do siebie.
Usiadła na łóżku i do jej pokoju wleciała sowa, którą rano wysłała do swoich rodziców. Odwinęła mały liścik i przeczytała.
Droga "Hermiono" Loretto!
Bardzo Cię przepraszamy...nie powiedzieliśmy Ci. Pewnego dnia po prostu znaleźliśmy cię pod drzwiami. Nawet nie wiedzieliśmy kim jesteś. Potem wszystko się okazało. Przepraszamy Cię.
"Rodzice"
Loretta przeczytała list i uśmiechnęła się do siebie. Nagle do pokoju wpadli Draco i Blaise.
- Gdzie Theodor, Nott? - zapytał Malfoy.
- Możesz mówić mi po imieniu?! Już nie jestem brduną szlamą, jak sobie myślisz! - warknęła do niego Lore.
- O BOŻE. Uważaj bo się spocisz. Wiem, LORETTO - podkreślił słowo "Loretto" - i wiem też, że szukamy THEODORA nie CIEBIE. Widziałaś go?
- Nie. Od rana go nie widziałam.
- Aha.
Malfoy z Diabłem odeszli. Loretta wstała z łóżka i poszła za nimi. Też była ciekawa gdzie jest Theo. Niby go tyle nie znała, ale czuła że łączy ich wspólna więź. Nagle zobaczyła opierającego się o mur Theodora całującego się z Ginny.
- THEODOR! - krzyknęła pchając go.
- E, e, e! Siostra, spokojnie...ja wiem, że jesteście przyjaciółkami ale... - odpowiedział jej z ironicznym uśmieszkiem podobnym do Draco.
- ALE CO? Tak propos Malfoy i Zabini cię szukają.
- Gdzie są?
Nie dał jej odpowiedzieć tylko odszedł. Loretta podeszła do Ginny i powiedziała:
- CO TO BYŁO?
- Eee...pocałunek?
- BOŻE! GINNY!
- Zakochałamsięwnim - rzuciła szybko Ruda.
- JAK TO? W MOIM BRACIE? PRZECIEŻ BLAISE CIĘ KOCHA! - krzyknęła i zdała sobie sprawę, że posunęła się za daleko.
Przyjaciółka spojrzała na nią ze zaszklonymi oczami. Po czym pobiegła do toalety. Całą rozmowę widział Ron.
- JAK ŚMIESZ DRZEĆ SIĘ NA MOJĄ SIOSTRĘ, NOTT!
- Widać śmiem - odpowiedziała i niewiedząc czemu uśmiechnęła się perfidnie.
- Jak śmiesz! - krzyknął i złapał ją za szyję.
Weasley złapał Lorettę i podniósł ją do góry. Ta klnęła na niego ale on nie reagował. Spuścił ją na ziemię i ją spoliczkował. Gdy już miał ją kopnąć w brzuch nagle poczuł gdy ktoś z tyłu go szarpie. Szarpnął go Theodor, który widać było że był strasznie zły.
- Wieprzlej! JAK ŚMIESZ PODNOSIĆ RĘKĘ NA MOJĄ SIOSTRĘ! - krzyknął Theo i rzucił nim o ścianę.
Zaczął go policzkować, a Loretta patrzyła na to przerażona. Nagle podszedł do niej Draco i wziął ją na ręce.
- Co ty robisz? - spytała Lore.
- Ratuję cię - odpowiedział uśmiechając się szczerze.
Zaniósł Lorettę do Skrzydła Szpitalnego i powiedział o wszystkim pani Pomfrey. Po czym poszedł do pokoju wspólnego Ślizgonów i usiadł na kanapie. Był tam sam.
Drodzy "Rodzice"!
Ostatnio dowiedziałam się, że nie jestem waszą córką. Jak to możliwe? Wytłumaczcie mi to, proszę.
Z uszanowaniem "Hermiona" Loretta Nott "Granger"
Wzięła list i poszła do sowiarni. Wzięła pierwszą lepszą sówkę i przypięła jej kawałek pergaminu do nóżki. Sowa odleciała. Wyszła z sowiarni i zobaczyła Rona, Harry'ego i Ginny. Natychmiast do nich podeszła.
- Ooo...WITAJ GRANGER. A NIE, PRZEPRASZAM NOTT! - krzyknął do niej Ronald.
- O boże. Przyszłam do HARRY'EGO I GINNY, NIE DO CIEBIE WIĘC ODPIEPRZ SIĘ ODE MNIE RUDZIELCU GEJOWSKI! - warknęła na niego Lore. - Harry, Ginny. Mogli byście dalej mówić na mnie Hermiona? Dziwnie się czuję z imieniem Loretta. Z resztą jak chcecie...
- Pewnie że możemy - odpowiedział jej z uśmiechem Harry.
Odwzajemniła uśmiech.
- No to..pa? Muszę już iść. Cześć - powiedziała im Lore na pożegnanie i pomachała ręką.
Loretta poszła w stronę wspólnego pokoju Ślizgonów. Poszła do swojego dormitorium i nikogo tam nie było.
- Pewnie poszli się najebać - szepnęła sobie do siebie.
Usiadła na łóżku i do jej pokoju wleciała sowa, którą rano wysłała do swoich rodziców. Odwinęła mały liścik i przeczytała.
Droga "Hermiono" Loretto!
Bardzo Cię przepraszamy...nie powiedzieliśmy Ci. Pewnego dnia po prostu znaleźliśmy cię pod drzwiami. Nawet nie wiedzieliśmy kim jesteś. Potem wszystko się okazało. Przepraszamy Cię.
"Rodzice"
Loretta przeczytała list i uśmiechnęła się do siebie. Nagle do pokoju wpadli Draco i Blaise.
- Gdzie Theodor, Nott? - zapytał Malfoy.
- Możesz mówić mi po imieniu?! Już nie jestem brduną szlamą, jak sobie myślisz! - warknęła do niego Lore.
- O BOŻE. Uważaj bo się spocisz. Wiem, LORETTO - podkreślił słowo "Loretto" - i wiem też, że szukamy THEODORA nie CIEBIE. Widziałaś go?
- Nie. Od rana go nie widziałam.
- Aha.
Malfoy z Diabłem odeszli. Loretta wstała z łóżka i poszła za nimi. Też była ciekawa gdzie jest Theo. Niby go tyle nie znała, ale czuła że łączy ich wspólna więź. Nagle zobaczyła opierającego się o mur Theodora całującego się z Ginny.
- THEODOR! - krzyknęła pchając go.
- E, e, e! Siostra, spokojnie...ja wiem, że jesteście przyjaciółkami ale... - odpowiedział jej z ironicznym uśmieszkiem podobnym do Draco.
- ALE CO? Tak propos Malfoy i Zabini cię szukają.
- Gdzie są?
Nie dał jej odpowiedzieć tylko odszedł. Loretta podeszła do Ginny i powiedziała:
- CO TO BYŁO?
- Eee...pocałunek?
- BOŻE! GINNY!
- Zakochałamsięwnim - rzuciła szybko Ruda.
- JAK TO? W MOIM BRACIE? PRZECIEŻ BLAISE CIĘ KOCHA! - krzyknęła i zdała sobie sprawę, że posunęła się za daleko.
Przyjaciółka spojrzała na nią ze zaszklonymi oczami. Po czym pobiegła do toalety. Całą rozmowę widział Ron.
- JAK ŚMIESZ DRZEĆ SIĘ NA MOJĄ SIOSTRĘ, NOTT!
- Widać śmiem - odpowiedziała i niewiedząc czemu uśmiechnęła się perfidnie.
- Jak śmiesz! - krzyknął i złapał ją za szyję.
Weasley złapał Lorettę i podniósł ją do góry. Ta klnęła na niego ale on nie reagował. Spuścił ją na ziemię i ją spoliczkował. Gdy już miał ją kopnąć w brzuch nagle poczuł gdy ktoś z tyłu go szarpie. Szarpnął go Theodor, który widać było że był strasznie zły.
- Wieprzlej! JAK ŚMIESZ PODNOSIĆ RĘKĘ NA MOJĄ SIOSTRĘ! - krzyknął Theo i rzucił nim o ścianę.
Zaczął go policzkować, a Loretta patrzyła na to przerażona. Nagle podszedł do niej Draco i wziął ją na ręce.
- Co ty robisz? - spytała Lore.
- Ratuję cię - odpowiedział uśmiechając się szczerze.
Zaniósł Lorettę do Skrzydła Szpitalnego i powiedział o wszystkim pani Pomfrey. Po czym poszedł do pokoju wspólnego Ślizgonów i usiadł na kanapie. Był tam sam.
wtorek, 1 grudnia 2015
Rozdział 4 "Jestem siostrą NOTTA!"
W tym rozdziale niczego nie ma. Wszystko się usunęło. Ale dzisiaj HERMIONA odkryła że jest LORETTĄ NOTT siostrą Theodora. Wszystko się zmieniło. Przepraszam za brak tego rozdziału.
poniedziałek, 30 listopada 2015
Rozdział 3 "Co do ch..."
Hermiona szybko wstała z łóżka, po prostu z niego spadła. Zdała sobie sprawę, że nie może zbliżać się do Draco...to był tylko sen. Przyśniło jej się to.
- Granger, idziesz z nami na śniadanie? - usłyszała głos Theodora.
- Jak mi się zachce to pójdę. Dzisiaj chyba nie zjem śniadania.
- Yyy...no to okej...
- Możecie już iść.
- Dziękujemy za pozwolenie - wtrącił się Blaise do ich konwersacji.
- Z tobą murzynie z dalekiej afryki nie rozmawiam, więc łaskawie zamknij mordę.
- Uuu..ale mi pojechaaałaś!
- Te wasze kłótnie są już nudne, ogarnijcie downy i idziemy - mruknął Draco.
- Z TOBĄ TEŻ NIE ROZMAWIAM PIEPRZONY ARYSTOKRACIE! - krzyknęła do Dracona i wyszła z hukiem z pokoju.
- Noo...dziwnie na nią działasz..czyżby się w tobie zakochała? - Theodor dodał z ironicznym uśmiechem.
- Zamknij się. Idziemy, bo zaraz ktoś z was może ponieść straty - warknął Malfoy.
I poszli na śniadanie. Na śniadaniu nie było Hermiony, pewnie gdzieś zakuwała.
***
Hermiona szła przez korytarz szepcząc coś do siebie, skarżąc się na tych arystokratów. Była strasznie wkurzona i nagle zobaczyła Ginny, Rona i Harry'ego którzy stali czekając na Zielarstwo. Podeszła do nich i powiedziała;
- Cześć. Gdybym nie była z tymi pieprzonymi arystokratami teraz byłabym z wami. Wolę Gryffindor niż Slytherin...jeszcze pokój z Malfoy'em.
- DALI CI POKÓJ Z MALFOY'EM?! - oburzył się Ron
- Taa..niestety.
*C.D.N*
- Granger, idziesz z nami na śniadanie? - usłyszała głos Theodora.
- Jak mi się zachce to pójdę. Dzisiaj chyba nie zjem śniadania.
- Yyy...no to okej...
- Możecie już iść.
- Dziękujemy za pozwolenie - wtrącił się Blaise do ich konwersacji.
- Z tobą murzynie z dalekiej afryki nie rozmawiam, więc łaskawie zamknij mordę.
- Uuu..ale mi pojechaaałaś!
- Te wasze kłótnie są już nudne, ogarnijcie downy i idziemy - mruknął Draco.
- Z TOBĄ TEŻ NIE ROZMAWIAM PIEPRZONY ARYSTOKRACIE! - krzyknęła do Dracona i wyszła z hukiem z pokoju.
- Noo...dziwnie na nią działasz..czyżby się w tobie zakochała? - Theodor dodał z ironicznym uśmiechem.
- Zamknij się. Idziemy, bo zaraz ktoś z was może ponieść straty - warknął Malfoy.
I poszli na śniadanie. Na śniadaniu nie było Hermiony, pewnie gdzieś zakuwała.
***
Hermiona szła przez korytarz szepcząc coś do siebie, skarżąc się na tych arystokratów. Była strasznie wkurzona i nagle zobaczyła Ginny, Rona i Harry'ego którzy stali czekając na Zielarstwo. Podeszła do nich i powiedziała;
- Cześć. Gdybym nie była z tymi pieprzonymi arystokratami teraz byłabym z wami. Wolę Gryffindor niż Slytherin...jeszcze pokój z Malfoy'em.
- DALI CI POKÓJ Z MALFOY'EM?! - oburzył się Ron
- Taa..niestety.
*C.D.N*
ROZDZIAŁ 2 "Malfoy jest spoko"
Po kolacji Hermiona udała się do profesor McGonagall i krzyknęła do niej:
- DLACZEGO JESTEM W SLYTHERINIE?! NIE ROZUMIEM TEGO! PRZECIEŻ JESTEM SZLAMĄ! - krzyknęła ze złością.
- Nie krzycz, nie krzycz. Musisz zostawić swoich przyjaciół, niestety. Od zawsze tam pasowałaś, ale ze względu na twój status krwi nie mogłaś tam trafić. Teraz, gdy już nie ma wojny możesz spokojnie tam być. Dodam również, że masz pokój z Draconem Malfoy'em, Blaise Zabinim i Theodorem Nottem. Będziesz tam jedyną dziewczyną, więc się pilnuj. Tylko tam jest wolne łóżko. A teraz idź do dormitorium - warknęła McGonagall i odeszła. Hermiona udała się do lochów i weszła do sypialni. Zastała w sypialni Draco, Theodora i Blaise'go bawiących się pustą butelką od...whisky. Dziewczyna z oburzeniem położyła na wolnym łóżku walizkę i zaczęła się rozpakowywać.
- Ej, Granger, fajna dupa - skomentował Blaise widząc brunetkę. - Masz coś jeszcze fajnego? Możemy zrobić trójkącik - dodał z uśmiechem i lekkim śmiechem w jego głosie. Draco i Theo ryknęli śmiechem.
- Coś jeszcze? No to masz problem, że jestem lepsza niż ty. To doskonale widać murzynie bambo - odpowiedziała mu z szczerząc się.
- Jeszcze raz, a masz obitą mordę, szlamo!
- Blaise, nie warto tracić na tę szlamę nerwów. Zostaw ją, bo się popłacze biedna - przerwał mu Malfoy.
- Ty niby taki mądry? Gdyby nie Snape nie zdałbyś Eliksirów - dodała śmiejąc się.
- Zamknij się! Ja przynajmniej coś umiem i nie ruchałem się z Wieprzlejem na 5 roku nauki. To ty jesteś dziwką - odpowiedział ze śmiechem.
- A ty męską dziwką. Wyruchałeś więcej ... - przerwał jej Draco.
- Uważaj bo pewnej nocy zaliczę i ciebie!
Hermiona nic nie odpowiadając położyła się spać. Miała dość tego wszystkiego, po prostu życie z Malfoy'em...
***
Dziewczyna obudziła się pierwsza i spojrzała na plan. Pierwsze były Eliksiry o 9:55. Była 8:00. Miona wstała i poszła do łazienki wykompać się z rana żeby się odświeżyć. Zrzuciła koszulę nocną i odwróciła się do lusterka żeby zdjąć stanik w którym była, miała na sobie jeszcze spodnie.
- Ładny brzuch, Granger - powiedział Malfoy wchodząc do łazienki.
- Odejdź. Nie masz wstydu? - warknęła Miona. Ale Draco zamiast wyjść wpił się w jej wargi. Pocałował ją bardzo mocno. Ona nie protestowała, ale odwzajemniła jego pocałunek. Nie wiedziała dlaczego, dlaczego to właśnie z Malfoy'em. Malfoy odsunął się od niej i powiedział:
- Siedzisz ze mną na Eliksirach? Zgoda? - spytał przyjaźnie.
- Tak, Usiądźmy razem. Zgoda.
I podali sobie rękę na zgodę. Jako iż nie zdążyli puścić, poszli do sali trzymając się za rękę. Wyglądali jak para.
Gdy dziewczyna usiadła z Draco, Ron spojrzał w ich stronę czerwieniąc się ze złości.
- Hermiona z tą wyleniałą fretką?! - szepnął do Harry'ego.
- Co? Gdzie? - Harry odwrócił wzrok i powiedział - Nie wiem...może ją zaszantażował?
- Nie wygląda, jakby to zrobił. On ...
- Może mieć każdą. Ale Hermiona nie jest tak głupia i nie da mu się nabrać.
Tą konwersację przerwał im Snape wchodzący do sali. Gadał jakieś głupoty o Eliksirze żywej śmierci.
***
Po całym dniu szkoły Hermiona cały czas siedziała z Draco. Nagle Draco spytał:
- Jestem taki zły?
- Nie - powiedziała Hermiona ze śmiechem i dała mu buziaka w policzek. - Szybko się do ciebie przekonałam.
- Chcesz, żebyśmy byli razem?
- TAK! - krzyknęła Hermiona i go pocałowała.
Od tamtej chwili byli już oficjalnie parą i się tego nie wstydzili. Draco olewał nawet Diabełka, żeby tylko być z Hermioną.
ROZDZIAŁ 1 "Powrót do Hogwartu"
- Harry! Zobacz! Jest nowy plan lekcji! - zawołała Hermiona do Harry'ego który stał tuż za nią. Hermiona zawsze musiała widzieć plan lekcji jako pierwsza, cała ona.
- Harry, zobacz! Tu są.. - przerwała nagle widząc Dracona i Blaise'go idących w ich stronę.
- Ooo..popatrz, Diable. Nasza ulubiona szlama i pan Potter - szepnął Malfoy do Blaise'go.
- Malfoy, spadaj stąd. Nie zamierzam psuć sobie pierwszych dni szkoły przez ciebie - warknęła Miona. Złapała za rękę Harry'ego i pociągnęła go do Wielkiej Sali, gdzie wszyscy już czekali. Razem usiedli przy wspólnym stole Gryffindoru. Hermiona przywitała Ginny:
- Cześć, Gin! Dawno się nie widziałyśmy. Jak tam wakacje?
- Hermiona! Tak się cieszę, że cię widzę. Byliśmy w Egipcie razem z całą rodziną. Ma być w Hogwarcie podobno ... - nagle przerwała jej profesor McGonagall:
- Proszę o ciszę wszystkich! Mam bardzo ważną wiadomość do powiedzenia. Jak wiecie, wojna została zakończona. Dlatego też kończymy wojnę między czarodziejami krwi czystej i krwi nieczystej. Zwracam się tu szczególnie do Pana Malfoy'a, panny Granger, pana Pottera i pana Weasley'a. Wszyscy uczniowie po pierwszoroczniakach odbędą nowy przydział.
Hermiona wytrzeszczyła oczy na profesor McGonagall. Powiedziała sobie w myślach "A co, jeżeli trafię do Slytherinu?!". Zamyślona usłyszała nazwisko Harry'ego.
- Potter Harry!
- GRYFFINDOR!- wrzasnęła Tiara.
- Ronald Weasley!
- GRYFFINDOR!
- Luna Lovegood!
- RAVENCLAW!
- Granger Hermiona! - Hermiona wstała, czując na sobie spojrzenia wszystkich. Podeszła do stołka, ledwo usiadła i już usłyszała krzyk Tiary:
- SLYTHERIN!
Hermiona siedziała jak spetryfikowana. Popatrzyła się na Ginny, Rona i Harry'ego smutnym wzrokiem. Ginny dawała jej jakieś sygnały ręką, aby usiadła przy stole Gryfonów, ale dziewczyna odmówiła zaprzeczającym gestem głowy. Usiadła i zajęła miejsce obok Dracona, co zrobiła niechętnie lecz tylko tam było wolne. Usiadła i właśnie miała coś zjeść, gdy usłyszała krzyk Tiary:
- Dracon Malfoy!
- SLYTHERIN!
- Pansy Parkinson!
- SLYTHERIN!
- Blaise Zabini!
- SLYTHERIN!
- Theodor Nott!
- SLYTHERIN!
- Ginerwa Weasley!
- GRYFFINDOR!
"No super" pomyślała Miona.
- Harry, zobacz! Tu są.. - przerwała nagle widząc Dracona i Blaise'go idących w ich stronę.
- Ooo..popatrz, Diable. Nasza ulubiona szlama i pan Potter - szepnął Malfoy do Blaise'go.
- Malfoy, spadaj stąd. Nie zamierzam psuć sobie pierwszych dni szkoły przez ciebie - warknęła Miona. Złapała za rękę Harry'ego i pociągnęła go do Wielkiej Sali, gdzie wszyscy już czekali. Razem usiedli przy wspólnym stole Gryffindoru. Hermiona przywitała Ginny:
- Cześć, Gin! Dawno się nie widziałyśmy. Jak tam wakacje?
- Hermiona! Tak się cieszę, że cię widzę. Byliśmy w Egipcie razem z całą rodziną. Ma być w Hogwarcie podobno ... - nagle przerwała jej profesor McGonagall:
- Proszę o ciszę wszystkich! Mam bardzo ważną wiadomość do powiedzenia. Jak wiecie, wojna została zakończona. Dlatego też kończymy wojnę między czarodziejami krwi czystej i krwi nieczystej. Zwracam się tu szczególnie do Pana Malfoy'a, panny Granger, pana Pottera i pana Weasley'a. Wszyscy uczniowie po pierwszoroczniakach odbędą nowy przydział.
Hermiona wytrzeszczyła oczy na profesor McGonagall. Powiedziała sobie w myślach "A co, jeżeli trafię do Slytherinu?!". Zamyślona usłyszała nazwisko Harry'ego.
- Potter Harry!
- GRYFFINDOR!- wrzasnęła Tiara.
- Ronald Weasley!
- GRYFFINDOR!
- Luna Lovegood!
- RAVENCLAW!
- Granger Hermiona! - Hermiona wstała, czując na sobie spojrzenia wszystkich. Podeszła do stołka, ledwo usiadła i już usłyszała krzyk Tiary:
- SLYTHERIN!
Hermiona siedziała jak spetryfikowana. Popatrzyła się na Ginny, Rona i Harry'ego smutnym wzrokiem. Ginny dawała jej jakieś sygnały ręką, aby usiadła przy stole Gryfonów, ale dziewczyna odmówiła zaprzeczającym gestem głowy. Usiadła i zajęła miejsce obok Dracona, co zrobiła niechętnie lecz tylko tam było wolne. Usiadła i właśnie miała coś zjeść, gdy usłyszała krzyk Tiary:
- Dracon Malfoy!
- SLYTHERIN!
- Pansy Parkinson!
- SLYTHERIN!
- Blaise Zabini!
- SLYTHERIN!
- Theodor Nott!
- SLYTHERIN!
- Ginerwa Weasley!
- GRYFFINDOR!
"No super" pomyślała Miona.
PROLOG
Historia toczy się po wojnie o Hogwart. Uczniowie wcześniejsi mają 6 nauki. Dyrektorem jest Severus Snape.
Bohaterowie:
Dracon Malfoy
Hermiona Granger
Blasie Zabini
Ginnerwa Weasley
Harry Potter
Ronald Weasley
I INNI.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







